Marzenie o ostatecznej przystani. Opowieść o „Franusiu”
Rybackie dziedzictwo Gminy Władysławowo to nie tylko archiwa, fotografie i wspomnienia zapisane w kronikach. To także żywe historie jednostek, które przez dziesięciolecia pracowały w cieniu wielkich wydarzeń, wiernie służąc ludziom morza. Jedną z takich historii jest opowieść o holowniku o wdzięcznym, imieniu „Franuś”.
Jego losy zaczęły się na początku ubiegłego wieku. Ta młoda, jeszcze niedoświadczona jednostka, zmieniała porty, zarządy i nazwy, poddając się rytmowi historii, wojen i politycznych przemian. Choć nosił różne imiona, jego „serce” od dawna biło po kaszubsku, by z czasem stać się na zawsze sercem władysławowskiego portu.
Dziś, u kresu swojej morskiej drogi, „Franuś” nie wypływa już w morze. Przeszedł na zasłużoną emeryturę, by z lądu opowiadać kolejnym pokoleniom o sztormach, pracy portu i ludziach, którzy mu ufali. Jego historia jest pełna zwrotów akcji, takich, które bez trudu mogłyby stać się kanwą filmu lub serialu o morzu, wytrwałości i czasie.
Pomimo braku oryginalnej dokumentacji i rozbieżności w literaturze fachowej dotyczących roku budowy (1905 lub 1906), nie ulega wątpliwości, że holownik „Franuś” jest najstarszą zachowaną jednostką pływającą na polskim wybrzeżu.
Zbudowany w hamburskiej stoczni Maschinenfabrik J. H. N. Wichhorst, o stalowym, nitowanym kadłubie i pierwotnie napędzany maszyną parową, do 1928 roku służył w niemieckich portach. W tym roku został zakupiony przez Polsko-Skandynawskie Towarzystwo Transportowe „Polskarob” i jako statek „Nida” przybył do Gdyni – swojego nowego portu macierzystego.
Los nie szczędził mu dramatycznych chwil. W 1934 roku zatonął podczas sztormu w gdyńskim porcie, by po podniesieniu i gruntownym remoncie powrócić do pracy. W czasie II wojny światowej został zarekwirowany przez Niemców i przemianowany na „Heubude”, a po jej zakończeniu, podobnie jak wiele innych jednostek, wywieziony na zachód. Już w październiku 1945 roku wrócił jednak do Polski jako holownik „Mocny”.
W kolejnych latach zmieniał właścicieli i imiona: „Maciek”, „Danielka”, aż w czerwcu 1956 roku na stałe stał się „Franusiem”. W latach 60. XX w. przeszedł gruntowną modernizację, w tym wymianę napędu parowego na silnik motorowy, który służył mu aż do końca morskiej eksploatacji.
W 1972 roku trafił do Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich „Szkuner” we Władysławowie. Tu, przez ponad pół wieku, wykonywał pomocnicze prace portowe i stoczniowe, stając się nieodłącznym elementem lokalnego krajobrazu i historii. Wiele osób zabiegało o jego zachowanie jako pomnika przeszłości, zgodnie z ich przekonaniem „Franuś” powinien pozostać we Władysławowie na zawsze.
Jedna z ostatnich załóg holownika składała się z szypra Stefana Rietza oraz kierownika maszyn Andrzeja Budzisza, a także Tadeusza Boldy i Krzysztofa Nowika.
Pod koniec ubiegłego roku, 22 grudnia 2025 roku, odnowiony „Franuś” opuścił na zawsze stocznię „Szkuner” Sp. z o.o., z którą związany był przez dziesięciolecia swojej służby, i został przewieziony na miejsce tymczasowej ekspozycji. Dla wielu osób związanych z portem Władysławowo pozostaje on legendą i sentymentalną pamiątką, symbolem codziennej pracy portu, która przez lata toczyła się z dala od wielkich scen, lecz nigdy bez znaczenia.
Zgodnie z przyjętymi założeniami „Franuś” ma pozostać blisko miejsca swojej wieloletniej służby, jako nautologiczny eksponat i materialny świadek historii władysławowskiego portu. Jego wyjątkowość wynika nie tylko z emocjonalnego znaczenia, lecz także z wieku. Jest to najstarsza do niedawna pływająca, a dziś zachowana jednostka polskiej floty, zbudowana w 1906 roku, a więc starsza nawet od żaglowca „Dar Pomorza”, zwodowanego w 1909 roku.
Od 1972 roku „Franuś” służył w porcie „Szkunera”, stając się jego nieformalną maskotką i trwałym elementem lokalnego krajobrazu. Zapisał się na stałe w pamięci pracowników i mieszkańców, którzy przez lata obserwowali jego codzienną, wierną obecność. Po wycofaniu z użytkowania, z powodów technicznych i finansowych, zachowanie jednostki na wodzie nie było już możliwe.
Obecnie holownik stanowi własność Morskiej Agencji Gdynia, która sfinansowała jego remont oraz przygotowanie do ekspozycji we Władysławowie jako depozytu Muzeum Północnokaszubskiego we Władysławowie. Dzięki życzliwości dyrekcji Hotelu „Gwiazda Morza” „Franuś” znalazł tymczasową przystań na terenie przyportowym, w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca swojej wieloletniej pracy. Jest to jednak tylko przystanek w tej historii. W przyszłości teren ten zostanie zagospodarowany przez inne podmioty, a naszym celem pozostaje zapewnienie jednostce stałego, godnego miejsca w przestrzeni portowej.
To nie jest koniec opowieści, lecz jej spokojny, refleksyjny epilog. Jeśli uda się spełnić wszystkie formalności, „Franuś” odnajdzie swoją ostateczną, honorową przystań na terenie Kapitanatu Portu Władysławowo. Tam, już z lądu, będzie strzegł pamięci o rybackim dziedzictwie, pracy portu i ludziach morza – jak stary opowiadacz historii, który nie musi już wypływać, by wciąż pozostać częścią morza.
Opracowanie dr Mirosław Kuklik Dyrektor Muzeum Północnokaszubskiego we Władysławowie
Opublikowano: 06 stycznia 2026 13:48
Kategoria: Aktualności
Zdjęcia:
Wyświetleń: 493